JAK WALCZĘ Z ALOPECIĄ?

Głos od Kasi

Dodane przez 22 kwietnia 2020 Brak komentarzy

Witajcie Kochani!
Jak się macie ? Radzicie sobie jakoś ? Chyba to trochę głupie pytanie… nie muszę Wam przypominać co mam na myśli, bo przecież internet, telewizja oraz wszystkie możliwe media huczą o koronawirusie. Zewsząd atakują nas informacje ze świata, statystyki, potyczki polityczne, artykuły jak sobie radzić z obecna sytuacją, co robić z dziećmi, jak nie pozabijać się z domownikami… Są tez te śmieszne, których chyba powoli staje się zwolennikiem, bo oprócz oczywiście, uważania na siebie i swoich bliskich, chyba już nic więcej nam nie pozostało… 😊🤷‍♀️

Tak czy siak życzę Wam w tej kwestii bardzo dużo siły, cierpliwości, rozwagi i przede wszystkim zdrowia. Damy radę, musimy tylko nauczyć się z tym wszystkim jakoś żyć.. 💪

Miałam trochę obawy i wątpliwości czy w obliczu tego z czym boryka się obecnie cały świat, na miejscu będzie mój post. Jednak uznałam, że życie toczy się dalej.. Rzeczywistość jest jaka jest. A my dalej borykamy się z tym co towarzyszyło nam do tej pory.

Dlatego postanowiłam Wam się zwierzyć. Dziś poczułam coś dziwnego… jakby na chwile coś z przeszłości do mnie powróciło. Ale o tym za chwile. Jak wiecie system, który nosze ma dwa rodzaje mocowania. Albo przykleja się go na specjalne taśmy, albo na spineczki. Oczywiście może też być mieszane, w zależności od tego w jakiej jesteśmy sytuacji ze swoimi włoskami 😊 Obecnie swój system od dłuższego czasu mocuje właśnie tą mieszaną metodą, ponieważ taką mam sytuacje na głowie. Jak mam być szczera większość obszaru mojej głowy jednak jest bez włosków, ale są jednak miejsca w których one są. I potencjalnie powinno to powodować u mnie radość , ale niestety stało się to dla mnie coraz bardziej uciążliwe. Moje włosy przyklejaly się do taśmy, co powodowało, że nie trzymały się tak jak tego potrzebowałam. Cześć z moich włosów zaczęła na nowo mi wypadać, co tez stało sie męczące.

I w tym miejscu chciałabym wrócić do tego co spowodowało, że do Was piszę.

Mój dzień rozpoczął się dziś o 7:30, synek dał mi się wyspać 😊😎 Jak zwykle, oboje pobiegaliśmy w domu troszkę w piżamach, pobawilismy się wspólnie, oczywiście w towarzystwie naszego kochanego pieska.😊 Zjedliśmy śniadanko, ubraliśmy się i poszliśmy jak zawsze wspólnie do łazienki ,aby w końcu mama mogła się „ogarnąć” 😂 Zaczęłam rozczesywać włoski i zabrałam się za wykonanie makijażu. Gdy już go wykonałam, zaczęłam mocować system. Poirytowana faktem, że moje włosy zaczynaja mi w tym przeszkadzać, wyjęłam z szuflady golarkę. Zupełnie bez chwili namysłu, ustawiłam ją na 0, podłączyłam do prądu i przystąpiłam do zgalania włosów z mojej głowy. Podeszłam do tego zadaniowo. Kompletnie bez uczuć. W między czasie spojrzałam na mojego Juliana, który przyglądał mi się bardzo uważnie. Wydaje mi się, że tak naprawdę bardziej zainteresował go dźwięk golarki, niż to co robię 😊 Chwile się poprzyglądal i wrocil z powrotem do swoich ważnych zajec zaglądania w każdy zakątek łazienki. 😊
Gdy już skończyłam, spojrzałam na włosy w zlewie, później na siebie w lustrze i poczułam się tak jak kiedyś – jak 11 lat temu kiedy to wszystko sie zaczynało… Wtedy oczywiście byłam na zupełnie innym etapie swojego życia. Ale mialam wrażenie, że ta sama cząstka mnie zadrżała. Zaczęłam myśleć, że mam tego dosyć! W ułamku sekundy czulam, ze cała w środku krzyczę! „jak ja w ogóle wyglądam?! ile jeszcze to będzie trwać?!” Nagle spojrzałam się na Juliana, który stał i tym razem przyglądał mi się ze zdziwieniem… Jakby mnie nie poznał… powiedziałam do niego „Synek, to ja! Mama” On w odpowiedzi uśmiechnął się do mnie najpiękniej na swiecie, tak jak ma to w zwyczaju. Przykucnęłam przed nim, mocno się przytuliliśmy, a ja zaczęłam płakać w głos. Poczułam dziwna nić porozumienia, ogromną ulgę, bezwarunkową miłość i uczucie, że niezależnie od tego jak wyglądam to cały czas ja. Taka sama ja. Wiem, że to moja rodzina daje mi siłę każdego dnia.

Kochane, pisze to dlatego, abyście miały świadomość, że ja też miewam słabsze dni, gorsze momenty. Mimo to, że w pełni siebie akceptuje, bywa, że tez płacze. Dzisiejszy dzień i tą sytuację traktuje jako oczyszczenie. Jestem spokojna i szczęśliwa. Cieszę się z tego co mam. Szukam w sobie to co najlepsze i staram się dawać z siebie 100%. Każdego dnia staram się być lepsza wersja siebie.

Trzymajcie się ciepło. Wszystko będzie dobrze 😊

Uściski K.

aleopacia-bw
aleopecia-bw2
aleopecia-lysienie-system